Nerwica lękowa

nerwica lękowa u kobiety

Lęk jest uczuciem pierwotnym definiowanym jako reakcja mobilizacyjna organizmu na zagrożenie. Zagrożenie to – w przeciwieństwie do strachu – jest nierealne i hipotetyczne, wywoływane myślami i wyobrażeniami lub sądami i opiniami innych. Tym różni się lęk od strachu, w którym mamy do czynienia z sytuacją realnego zagrożenia, kiedy na przykład zbliża się do nas pożar lub atakuje nas złodziej.

W przeciwieństwie do strachu lęk jest stanem emocjonalnym, który może być permanentny i towarzyszyć nam jako podstawowe uczucie zagłuszające skutecznie wszystkie inne. Lęk jest także emocją, na bazie której powstają wszystkie zaburzenia nerwicowe. Nerwica lękowa jest potocznym określeniem, które zbiera je pod jednym wspólnym hasłem.

Pozytywna rola lęku

Lęk to uczucie, które chroni nas i przystosowuje do nowych sytuacji w życiu. W niewielkich dawkach ma pozytywny wpływ na organizm i działa mobilizująco – powoduje, że zaczynamy intensywniej pracować, na przykład uczymy się do egzaminu. Kiedy jednak poziom lęku przekracza pewną granicę, staje się on przykry i następuje jego somatyzacja – ciało zaczyna nas boleć, a zaburzeniu ulegają czynności narządów wewnętrznych.

Objawy psychosomatyczne

Pamiętać trzeba, że każda nerwica lękowa przebiega w odmienny sposób i może dawać inne objawy – osoby cierpiące doświadczają jednak wielu zaburzeń psychosomatycznych i reakcji typowych dla lęku uogólnionego. To często bóle głowy, zaburzenia rytmu i akcji serca, bóle żołądka, zaburzenia układu pokarmowego, psychogenne bóle „wędrujące” po całym organizmie, brak apetytu oraz neurastenia – zespół nerwicowy o dominujących objawach w postaci wyczerpania, zmęczenia i osłabienia sprawności umysłowej.

Typowy jest także zespół derealizacji i depersonalizacji. Osoba chorująca na nerwicę lękową ma poczucie zmiany postrzegania otoczenia, nierealności i oderwania od rzeczywistości. DD może pogłębiać lęk i izolację jednostki od otoczenia, a w konsekwencji prowadzić do pogłębienia objawów nerwicy lękowej.

Z innych zaburzeń typowa i charakterystyczna jest labilność emocjonalna – chory z łatwością przechodzi w skrajne stany emocjonalne: w jednej chwili płacze, a w drugiej się złości; występuje też zwiększona drażliwość, niepokój oraz nieadekwatne reakcje na bodźce z otoczenia.

Nerwica – droga ku szczęściu

Nerwica lękowa często nazywana bywa pierwszą chorobą młodych, bo ulegają jej z reguły zagubione i poszukujące sensu w życiu jednostki. Za bezpośrednią przyczynę nerwicę lękowej uważa się konflikty wewnętrzne występujące w psychice jednostki polegające na niemożności pogodzenia przykładowo pragnień i ideałów z rzeczywistością chorego. Jeżeli konflikt w psychice jest długotrwały, przeradza się w zespół zaburzeń psychosomatycznych i powoduje lękową mobilizację całego organizmu. Ciało staje się napięte, organizm rozchwiany, a praca narządów ulega licznym dysfunkcjom.

Pomocą w nerwicy lękowej mogą być poradniki psychologiczne wyjaśniające mechanizmy powstawania lęku oraz psychoterapia. W cięższych postaciach stosuje się farmakologię, jednak jest ona ostatecznością, bez której wielu cierpiących się obywa. Najważniejszą sprawą dla chorego jest poznanie swoich konfliktów w podświadomości i niezagłuszanie ich, życie w zgodzie ze sobą. W tym pomocna może być terapia behawioralno-poznawcza stanowiąca wnikliwą i głęboką podróż psychologiczną w głąb siebie.

Nerwica lękowa tak naprawdę pozwala poznać siebie i znaleźć drogę do tego, czego wszyscy jako ludzie pragniemy – szczęścia i poczucia spełnienia. Wychodząc z niej, nie pozbywamy się całkowicie lęku, ale go oswajamy, zaczynamy kontrolować i sprawiamy, że nie jest paraliżujący.

149 Komentarze - “Nerwica lękowa”

  1. Robert pisze:

    W końcu optymistycznie o nerwicy :) ja mam ją chyba w najgorszej postaci – silny lęk napadowy. Jestem na lekach, zaczalem psychoterapie, żyje nadzieją… Pozdrawiam wszystkich cierpiących, nie poddawajcie się, z tego można wyjść…

    • chillianna pisze:

      mozna wyjsc z tego ja po 2 latach terapi I zaakceptowaniu swiata zewnetrznego jakim jest I zycie nie walczac nerwice ale ja akceptowac I nie walczyc z nia , dacie rade kochani !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  2. robert pisze:

    ja nerwicy nabawilem po tym jak bylem z dziewczyna w zwiazku opartym tylko na seksie,po jakims czasie ona zaszla w ciaze i powiedziala mi ze dziecko moze niebyc moje ,kiedy odsunela mnie od dziecka koszmar sie zaczal ,pojawily sie stany lekowe ,natretne mysli ,wydawalo mi sie ze umieram ,niechcialem byc z rzadna dziewczyna pojawila sie u mnie genofobia i to trwa od lat ,boje sie zblizenia z kobieta i kazda proba budowania zwiazku konczy sie niczym ,chcialbym odzyskac moje dziecko i dac szczescie kobiecie ,niechce byc sam to mnie przytlacza ,zyje nadzieja ze uda mi sie pokonac chorobe i stac sie ojcem i mezem,byc moze to graniczy z cudem ale cuda sie tez zdazaja.chcialbym zachecic cierpiacych na nerwice zeby walczyli z nia i uwierzyli w siebie.

    • Iwona pisze:

      Jak widzisz, Robercie, długo wahałam się w napisaniu tu własnych refleksji po przeczytaniu Twojego wpisu. Głównie obawiałam się czy okażę się wystarczająco bezstronna, jednak ostatecznie stwierdzam, że muszę zaryzykować – mam nadzieje, że nie urażę Cię zbytnio.. (dochodzę też do wniosku, iż absolutna bestronność jest chyba niemożliwa..). Mówiąc „prosto z mostu” uważam, że to co powiedziała Ci Twoja dziewczyna jest przynajmniej nie na miejscu.. Choć nie jestem facetem, wyobrażam sobie że musiało to być dla Ciebie bolesne. I mnie porusza do tej pory, więc piszę o tym. Czym naraziłeś się jej, że spotkała Cię taka negacja Twojego udziału w waszym związku..? Czy nie pomagałeś jej w opiece nad waszym dzieckiem, gdy pojawiło się ono na świecie? I ona czuła, że została sama z dzieckiem i obowiązkami, które na nią spadły? Prawdopodobnie jest ona na Ciebie o coś bardzo zła. Jeśli o brak Twojego rodzicielskiego zaangażowania i zaangażowania w związek z nią, o czym przypomniałeś sobie po czasie, jej aktualna postawa wobec Ciebie byłaby w miarę zrozumiała – dla mnie też takie Twoje postępowanie byłoby trudne do zaakceptowania. Każdy ma własną godność i być może ona w swojej sytuacji uniosła się honorem i nie prosiła Cię o pomoc. A może powód tego, że powiedziała do Ciebie akurat takie zdanie jest
      inny? Czy związany jest z Twoim charakterem czy z jej charakterem? Warto byłoby wyjaśnić sobie szczerze, jakie macie potrzeby, z czym możecie się zgodzić, a w czym ustąpić zamiast chować w sobie urazę i żal do tej najbliższej osoby w nieskończoność. Pielęgnować niedomówienia, licząc na to, że druga strona się domyśli i ustąpi we wszystkim, a więc będzie tak jak jest –.. i nic się na lepsze nie zmieni. Kto w waszym związku jest bardziej nieugięty czy samotny?
      Piszesz, że tylko seks was łączył? Nie chce mi się w to wierzyć tak naprawdę. Może trudno było wam okazywać sobie uczucia i bliskość, i wszystko zastępowała cielesność.. A może jednak potrafiliście okazywać sobie dobre uczucia. Może warto byłoby nie czynić tego w myślach i w samotności a wzajemnie w rzeczywistości..
      Piszesz, że Twoje objawy nerwicowe pojawiły się ostatecznie po tym, gdy usłyszałeś od swojej dziewczyny to bardzo przykre zdanie. Nie podobają mi się takie raniące, nieobliczalne uwagi, nawet gdy o nich czytam. Może podobne sytuacje zdarzały wam się wcześniej a ta była tego kulminacją..? W takim razie Twoje objawy byłyby naturalnym (choć niemiłym) stanem powstałym w wyniku czegoś, np. spiętrzonych różnych emocji. Nic z próżni się nie bierze. Jeśli jednak chcemy się zastanowić, jaka reakcja z jakiej może powstawać, to staje się to bardziej przejrzyste. Taka mała teoria, w którą wierzę. Czy działa?: sprawdza się ją w praktyce. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, myślę, że będzie dobrze: )

      Iwona

    • Iwona pisze:

      Twoja dziewczyna jakby nie miała skrupułów, a może empatii. Nie wali się najbliższej osobie z „grubej rury”, a już na pewno nie na poważnie. Można być spokojną i wrażliwą osobą, i nabawić się nerwicy w kontaktach z osobą skupioną tylko na swoich celach i podziwie dla autorytetów (przynajmniej z tytułem dr). Zwykłe, nawet dobroduszne „szaraczki” są dla niej zerem. Już nie piszę do znajomej internetowej (od 2 m-cy)o moich myślach i uczuciach, skoro ich nie szanuje. To traktowanie jak przedmiot i ciągłe próby wykorzystania mnie do swojej kariery. Często nawet mi nie współczuje, tylko cieszy się, że uzyskała odpowiednie informacje.. A najgorsze co zrobiła to naraziła mnie na niebezpieczeństwo (pod koniec VIII), zupełnie bezdusznie i bez skrupułów. Dokładnie rok temu pisałam o takiej obawie – stworzenia przez nią okazji do wykorzystania mnie jako kobiety! Nie wiem jak można zrobić coś takiego innej kobiecie!!!! :pewnie nigdy się nie dowiem.. Poza tym informacje, jakie uzyskałaby byłyby zafałszowane z powodu wszechobecnych uprzedzeń do spraw i eksperymentów psychologicznych. ..ciekawe ile zaoferowała za tą przysługę..? A jak rozpisuje się w publikacjach o kwestiach etycznych… I byłam wobec niej taka serdeczna.. Teraz mam niechęć. Ciekawe dlaczego jedni zyskują przy dłuższym poznaniu a inni tracą…? Podobno ona się zna na pytaniach retorycznych.. Może nie trafiłeś na tak pokręconą osobę, tak naprawdę zamkniętą na szczerą, dobrą relację. Wydawała się sympatyczna i o dużej wiedzy.. a jednak okazała się niezdolna do rzeczywistej pozytywnej zmiany. Czytałam, że tego typu ludzie mogą mieć zaburzenia osobowości skoro inni przez nich cierpią. Kontaktowanie się z taką trudną osobą może spowodować poczucie niższości , depresję, nerwicę. Takim stanom „dziękujemy”, prawda:)

    • Iwona pisze:

      Sto buziaków! Myślę, że jesteś dobra duszą (jako człowiek i dusza w nim razem). W tym dniu pierwszym Nowego Roku nie będę się rozpisywać. Życzę Ci, by ten rok był dla Ciebie pozytywną, miłą odmianą, a w tej chwili tego dobra niespodzianką:)

  3. kris pisze:

    ja mam objawy nerwicy od3 lat, od 1,5 roku lecze sie u psychologa (bez lekarstw choć czasami mam wrażenie by sie przydały) i powiem wam że to bardzo pomaga, postępy są widoczne. Trzeba być bardzo, bardzo cierpliwym a bardzo małymi kroczkami bedziecie odzyskiwać spokój… podstawowy założenie to brak nastawienia na cel (wyzdrowienie) czyli brak nastawienia by było lepiej niż jest…

  4. Łukasz pisze:

    Witam od 3 lat cierpię na nerwicę lękową, stany depresyjne w sumie wszystko
    po trochę . W obecnym stanie mam największy problem z oddychaniem tj. ścisk w
    klatce piersiowej, niemożność swobodnego oddychania, złapania pełnego tchu,
    kłucie serca, jakby moja klatka piersiowa była zablokowana, strasznie mnie to
    meczy bo potrafi trzymać cały dzień nawet jak jestem w domu.
    Ogólnie chodziłem do psychiatry i psychologa ale to wszystko
    farsa,zdzieranie pieniędzy z ludzi, nie mam pracy bo mi ciężko do niej pójść itd
    ogólnie lipa !
    Obecnie przyjmuje 1×1 pramolan jeśli chodzi o lęki pomaga
    Czy miałeś taki problem i jak sobie mogę z tym poradzić chodzi o te
    oddychanie, gdyż to mnie najbardziej męczy ?

    Będę wdzięczny za odpowiedz. Pozdrawiam

    • Emma pisze:

      Wędruję po takich stronach bo od jakiegoś czasu towarzyszą mi nieprzyjemne dolegliwości. Mam teraz trudny okres w swoim życiu i bliscy mówią, że to objawy stresu. Mam dosłownie to samo co napisałeś, też ciężko mi oddychać, nie mogę przez to zasnąć. To dla mnie nowa sytuacja, nigdy się tak źle nie czułam. Jak mam sobie poradzić, czy próbowaliście jakiś technik relaksacyjnych albo coś w tym rodzaju? Nie potrafię się uspokoić a kiedy nie mogę wziąć porządnego oddechu zaczynam się jeszcze gorzej czuć.

      • ilona pisze:

        podaj e-mail, mogę z tobą o tym porozmawiać, może jakoś pomogę, miewam tak.

        • MAGDALENA pisze:

          CZEJŚĆ JA TESZ MAM TOM CHOROBĘ LEKARZ DAŁ MI TABLETKI ALE STARAM SIĘ ICH ZA CZESTO NIEBRAĆ NAJGORSZE SOM DUSZNOSCI KTURE UTRUDNIAJOM MI NORMALNE FUKCJONOWANIE NIEWJEM CO MAM ROBIĆ

      • pixe pisze:

        duzo by tu mowic ale naprawde da sie z tego wyjsc i swiat moze byc piekniejszy niz wczesniej znajdz swoja droge

    • ola pisze:

      Witam jezeli moge w jakis sposob podtrzymac was na duchu to sprobuje.ja na nerwice choruje juz 7 lat z przerwami. Przeszlam wszystkie mozliwe dolegliwosci jakie moga towazyszyc nerwicy, jezeli chodzi o ucick w klatce piersiowej scisniete gardlo… musimy nauczyc sie z tym zyc.przeszlam terapie i to jedy a rzecz ktora najbardziej ulatwila mi zycie. Kiedy zaczyna brakowac nam oddechu musimy pozwolic sobie dac sie poniesc w strone scisku i braku tchu a przekonamy sie ze gorzej juz nie bedzie ze nic nam zlego sie nie stanie. Tez kiedys porzucilam prace nie bylam w stanie sama do niej dojezdzac. Trzeba walczyc i byc dobrej mysli. Jezeli ktos bedzie chciaal to moge szezej opowiedziec o mojej nerwicy i sposobach radzenia sobie. Trzymajcie sie

    • chillianna pisze:

      moj drogi jedyny sposob na wyjscie z nerwicy lekowej jest terapia z psychologiem nie leki ale akceptacja pewnych rzeczy I zrozumienie tego co siedzi gleboko w twojej swiadomosci pomocne sa cwiczenia z oddychania cierpialam na nerwice przez dwa lata I nie widzialam juz mozliwosci zycia bez niej ale dasz rade kochany kiedy masz atak paniki zostan spokojny nic nie moze ci sie stac to tylko mozg wysylajacy sygnaly do twojego ciala , trzymaj sie tapping jest bardzo pomocne czyli oddychanie I dotykanie nog w tym samym czsie w pozycji siedzacej , dotykasz ud na zmiane jakbys wystukiwal rytm jest wiele pomocnych cwiczen ale oddech to podstawa!!!1 trzymaj sie I nie dawaj!!!!!!!

    • Ilona pisze:

      Łukaszu, ja miałam takie problemy, podaj e-mail możemy porozmawiać. napiszę do ciebie na e-maila

      • bartosz pisze:

        Witam ja mam bardzo podobnie i w dodatku jestem na etapie zmiany pracy i nie wiem czy to dobry czas na takie zmiany.

        • Olga pisze:

          Jeżeli zmiana pracy jest Twoją decyzją i w ten sposób poprawisz jakość swojego życia, to jak najbardziej jest to dobry czas na takie zmiany :) Sam fakt, że dotknęła Cię nerwica świadczy, o tym, że należy zrobić coś ze swoim dotychczasowym życiem… nie pozwól, aby ograniczała Cię w podejmowaniu korzystnych dla Ciebie decyzji, ponieważ utkwisz w błędnym kole a objawy wbrew pozorom będą się nasilały. Życzę powodzenia :)

      • kinia pisze:

        Też chciałabym się czegoś więcej dowiedzieć o leczeniu leków. Pomocy

    • Olga pisze:

      Psychoterapia, relaksacje, techniki oddychania. Pomyśl nad wyborem innego psychologa, jeśli ten w Twoim odczuciu kasował tylko pieniądze. Łukaszu to zaufanie jest podstawą pomyślnej terapii. Warto jeszcze próbować, są kompetentni psychologowie, którzy z pasją wykonują swoją pracę, a to Ty wybierasz, z którym chcesz pracować nad swoimi problemami. Jedno jest pewne potrzebujesz fachowej pomocy, więc warto podjąć działania, w tym kierunku
      Twoje dolegliwości nie są nieuleczalną chorobą a tylko uciążliwym skutkiem nadmiernego czy też długotrwałego stresu i napięcia. Niestety pozostawione same sobie mogą się nasilać i prowadzić do chorób psychosomatycznych. Pozdrawiam.

    • mloda pisze:

      mam takie same objawy to wszystko mnie niszczy nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac bralam hydroksyzyne ale odstaqilam gdyz po niej mialam kozszmary odstawilam i zaczelam brac relamax b6 z poczatku bylo pomocne a teraz juz nie dziala. nie ma dnia zebym niemiala mysli ciagle sie boje i to nasila te objawy czy ktos to juz pokonal? bede wdzieczna jesli napiszecie co wam bylo pomocne

      • Marta pisze:

        Polecam książkę Dr Stephensa Briers’a „Pokonaj depresję, stres i lęk (czyli terapia poznawczo-behawioralna w praktyce)”. Ja jej całej nie przeczytałam, ponieważ ona w pewnym momencie zaczęła mi pomagać i wszystko wyjaśniać, a ponieważ miałam również depresję, to nie chciałam aby cokolwiek mi pomogło, więc ją odrzuciłam. Podsumowując- ta książka działa.

        • Iwa pisze:

          marta jaki jest koszt tej ksiazki?w kazdej ksiegarni jest dostepna czy na zamowienie?odpisz prosze

          • dan20 pisze:

            Hej. Jak Ci minął kolejny dzień walki ?

          • Iwa pisze:

            hej…bylam u lekarza i bardziej mnie wystraszyl niz pomogl….jestem dobita strasznie.nie radze sobie z lekami…zapisal citabax i biore hydroxyzyne w napadach lęku.dziekuje ze pytasz-miło

          • pixe pisze:

            leki pomoga ale cie nie wylecza musisz znalesc swoja droge naprawde sie da ja to przeszlam 3 lata z lekami a potem masakra balam sie z domu wychodzic myslec a teraz jest lepiej niz bylo naprawde sie da

          • Iwa pisze:

            tak,wiem tylko jak to przetrwac…

          • Iwa pisze:

            jak sobie z tym radzisz?????

          • dan20 pisze:

            Miejmy nadzieje, ze ten lek pomoże. Pamiętaj o pozytywnym myśleniu, u mnie to działa i od ok. 2 tyg. praktycznie zapomniałem o nerwicy. Oczywiście biorę również leki.

          • Iwa pisze:

            mam czeste klocie serca,masakra…przeszkadza mi to w pracy.najgorsze jest to ze si na tym skupiam.dzieki za mile slowa

      • pixe pisze:

        pokonalam :) i ty tez pokonasz a swiat bedzie piekniejszy przeczytaj ksiazke eckhart tolle nowa ziemia i rozwiaz wszystkie konflikty wewnetrzne wybacz sobie wszyskim napewno dobry psycholog pomoze

        • Iwa pisze:

          pixe jakie mialas obiawy nerwicy?mam czeste bole serca….tak jakbym miala jakas blokade gdy biore oddech strasznie kluje…jak szybko chodze tez…masakra.robilam echo serca wszystko jest ok…na pogotowiu jestem co tydzien na ekg bo boje sie ze dostane zawalu i mnie nie uratuja.to jest chore

          • Anna pisze:

            Witam Iwa ja miałam to samo raz w tygodniu lądowałam na pogotowiu bo myślałam że mam zawał a wszystko było dobrze.Działo to się od grudnia silne napady paniki brak tchu,kłucie w klatce piersiowej,silne bóle głowy,i strach ze umieram masakra.Poszłam do psychiatry dostałam leki na lęki Serwenon i sympromal dodatkowo na uspokojenie.Sympramol bo dwóch miesiącach odstawiliśmy i został serwenon pomogło na 4miesiące i od tygodnia na nowo się zaczyna.Idę w środę znowu po sympramol dodatkowo zacznę spowrotem brać.A wogule cierpię na to od 4lat ale przez 3,5roku pomagał mi tylko Atarax tzn hydrokzyzyna.Mam 35 lat i troje dzieci i strach przed śmiercią że je zostawie.Głupie to uczucie z tymi lękami boję się ze że kiedyś nie pomogą mi leki.Pozdrawiam.

          • Kinga pisze:

            Witam
            nerwica lękowa męka mnie od kilkunastu lat . Miałam okresy kiedy bałam się wychodzić z domu :( to jest tak ze jest spokój a po jakimś czasie znów taj jak teraz :( czuje się taka wyobcowana mam strach w żołądku ,nie mam apetytu .Zażywam afobam.Czekam aż mi minie ,łącze się z wami w tych straszkach

    • Heniu pisze:

      Cześć jestem Heniek też mam nerwicę lękową od ponad 12 lat, strasznie uprzykrza mi to życie, wsluchuje się w tętno jak głupek, ciągle patrzę czy żyję, miewam wzmożone okresy ataku nerwicy jak choćby teraz, jestem w górach na urlopie a ciągle męczą mnie strachy, tu zakłuje kl.pierś, zdrętwieją nogi czy ręce, trzeba wejść na górkę i już nogi z waty, że padnę trupem… Nie brałem żadnych leków bo zwykle po badaniach lekarskich, które oczywiście mam wzorowe czułem się pewniej i nerwica odpuszczała. Jednak obecnie nie daje sobie z tym rady, idę w pon do lekarza po leki dla wariatów takich jak ja bo poprostu nie ogarniam:(

      • Ewa pisze:

        heniu….mam dokladnie to samo..uciekam do miejsc ciekawych,problem w tym ze uciekam przez swoim chorym stanem a nie przed miejscami i wciaz wleke to za soba.jak wariatka ciesze sie ze jestem w pracy z ludzmi i jakby co to ktos zadzwoni po pogotowie i bede zyc.smieje sie teraz z tego bo to chore i tak samo przerazajace.pozdrawiam i zycze sily :)

    • pixe pisze:

      mialam to wszystko i nawet wiecej i teraz jestem bardziej szczesliwa niz przedtem psycholog plus wiedza polecam eckhart tolle nowa ziemia

    • Zuz pisze:

      Witaj Łukaszu , ja miałam okropny problem z dusznościami , łykałam powietrze jakbym się dusiła , bole i kłucia w klatce okropne dobrze mi znane są
      duszności ustąpiły i odeszły ale to głównie dlatego że zaczełam je lekceważyc, bo biore leki cały czas ale wlasnie podejscie zmienilam i ataki staly sie rzadsze teraz prawieich nie ma a nawet jesli sie pojawia to staram nie nakrecac choc to bardzo trudne , pozdrawiam .Zycze duzo zdrówka

    • m. pisze:

      Hejka:)Spróbuj może poszukać artykółów o metodach prawidłowego oddychania…Mi pomaga jak pomimo bólu nabieram ile się da powietrza wstrzymuję odliczam do 6 i b.powoli wypuszczam.Na stresy b.pomocne jest pływanie,czasami warto w coś zainwestować,uwierzyć w siebie ,myśleć pozytywnie:),pomimo wszystko.Życzę sukcesu i wiary w samego siebie:)

  5. ewa pisze:

    Doskonale rozumiek problemy z oddychaniem u mnie byly one potezne i bardzo czeste ale staram sie z tym walczyc jak moge. Gdy mam atak zaczynam sama do siebie mowic ze bedzie ok staram sie uspokoic bo wiem ze innego wyjscia nie ma a gdy bede sie bardziej denerwowac to zlapanie oddechu bedzie jesZcze trudniejsze. W chwili obecnej najbardziej mecza mnie paniczne ataki leku . Cos okropnego nad tym juz nie potrafie zapanowac niedlugo ide do lekarza mam nadzieje ze mi pomoze.

  6. Małgośka pisze:

    Witam, przeczytałam z uwagą wszystkie komentarze. Mam 40 lat , a
    moja nerwica lękowa została przez lekarza zdiagnozowana jako ,, wegetatywna,,
    Potrafię przez kilka tygodni funkcjonować normalnie , pracować, prowadzić samochód, zajmować się domem i dzieciakami… a potem zaczyna się horror..
    Na samą myśl , że mam gdzieś podjechać samochodem dostaję kołatania serca , wysokiego ciśnienia i uczucia ,, miękkich nóg,, . .kręci mi się w głowie i nawet zwykłe wyjście po mleko do sklepu to droga przez mękę…
    Mam wrażenie , że zaraz zemdleję , upadnę i nikt mi nie pomoże…
    Na razie funkcjonuję na Pramolanie , ale pomaga na krótko…
    Najgorzej jest w pracy, kiedy przełożony nafuczonym tonem palnie ,, i znów Pani omdlała? To do kiedy mogę spodziewać się chorobowego? Jak długo ma Pani zamiar ,,udawać,, chorą … a ja oczywiście skruszona odpowiadam ,że na pewne sytuacje nie mam wpływu i płacząc wracam do domu , bo tam czuję się najbezpieczniej… Nie mam siły już walczyć z tymi lękami … a leki dają ulgę tylko chwilowo… Pewnie potrzebuję terapii z psychologiem .. znacie jakiegoś dobrego w woj. opolskim ?

    • olga pisze:

      Witam,
      Tak, potrzebujesz psychoterapii i zapewne bez leczenia farmakologicznego by się obyło. Wybór psychologa to zaufanie, którym go potrafisz obdarzyć i Twoja gotowość do pracy nad sobą z jego pomocą :) Nie walcz z lękami, to bezsensu i pogłębia Twój stan bezsilności. Walcz o swoje szczęście bo masz dla kogo – są dzieci.
      Jestem prawie w Twoim wieku. Przeżyłam ten koszmar i wiem jak ciężko jest osobie dotkniętej nerwicą lękową. Ja cierpiałam 8 lat nim udałam się do psychologa. To była najlepsza rzecz, jaką mogłam zrobić dla siebie i swoich najbliższych. Bardzo szybko ustąpiły ataki panicznego lęku. Nauczyłam się czuć prawdziwy wewnętrzny spokój, co przy nerwicach lekowych jest chyba niemożliwe. W końcu poczułam czym jest radość, szczęście. Nie sposób wymienić wszystkich korzyści płynących z psychoterapii. Życie nabiera innych wymiarów :) Dodam, że od kilkunastu lat nie mam ataków panicznego lęku. Uwierz mi, nikt nie jest skazany na taki stan !!!! Życzę powodzenia. Pozdrawiam

  7. malgorzata pisze:

    Nwitam Was. Wczoraj wrovilam od psychiatry i diagnoza brzmi zaburzenia lekowe. Bylam i jestem do tej pory w szoku bo nigdy bym sie takiej diagnozy nie spodziewala . Moje objawy to glownie zle samopoczucie drzenie rak i nog , miekkie nogi , szybkie bicie serca , dreszcze i gorace prady, uczucie oslabienia , caly czas chce mi sie spac , poca mi sie dlonie i stopy , i sztywnieje kark . Wszystkie te objawy nasillaly sie w ciagu 3 mies . Dostalam recepte na parogen ale po przeczytaniu ulotki i opini chyba go nie wezme juz chyba wole te moje objawy bo nie sa az takie straszne da sie z nimi zyc choc wolalabym ich nie miec . Moze ktos mi podpowie jak sobie radzic z napadami leku ????albo poprostu bedzie chcial pogadac pozdrawiam was

    • Tomasz pisze:

      Możesz brać ten Parogen. Pierwsze dwa tygodnie są bez poprawy ale potem jest super

    • Megan pisze:

      Witam.
      Zaczne od tego, ze wchodzac na to forum nie spodziewalam sie, ze tylu ludzi ma problemy z nerwica lekowa. Cierpie na to przypadlosc od 12 lat z przerwami. Pojawialy sie u mnie takie objawy jak: szybkie bycie serca, gola w gardle, nogi jak z waty i zawroty glowy ktore przez pewien okres nie pozwalaly mi na wstanie z lozka poniewaz za kazdym razem lezac kiedy probowalam ruszyc glowa mialam uczucie ze zemdleje. Dostalam wtedy takie leki jak Tranxene i Prozak ktore mi pomogly na jakis czas ale z tego co wiem teraz sa to leki czesciej stosowane przy depresji. Jedym z najgorszych objawow u mnie bylo to uczucie, ze swiat za oknem jest taki odlegly a zrobienie kroku w strone drzwi powodowalo wszystkie najgorsze objawy. Na ten moment moj stan jest lepszy i jestem wstanie wyjsc sama z domu ale i tak w dalszym ciagu wiaze sie to z duzym stresem i lekiem ktory bardzo mocno staram sie pokonac. Jedno wiem na pewno, ze zamkniecie sie w domu nie pomaga i im dluzej siedzimy w domu tym bardzie stany lekowe sie poglebiaja. Zauwazylam u siebie, ze im bardziej jestem zajeta praca, hobby czy czymkolwiek innym co sprawia ze nie mam nawet czasu pomyslec o tym ze zle sie czuje, tym jest lepiej ze mna. Natomiast siedzac w domu dluzej niz trzy dni juz zauwazam niepokojace objawy. Pozdrawiam wszytkich, ktorzy maja ten sam problem i mam dla Was jedno przeslanie: NIE DAJCIE SIE CHOROBIE!!! Za kazdym razem jak poczujecie sie chociaz troche zle KRZYKNIJCIE DO SIEBIE W MYSLACH… NIE DAM SIE CHOROBIE!!! TO MNIE NIE ZNISZCZY!!! I idzcie dalej dumni z siebie, z kazdego malego sukcesu kiedy uda sie Wam pokonac lek.

    • Iwa pisze:

      nigdy nie czyta sie ulotek,to jest podstawowy blad…zaraz masz te same skutki uboczne i ogarnia cie l,ek ze po zazyciu tego leku zwariujesz jeszcze bardziej.leki pomagaja uwierz kochana

  8. Eve pisze:

    na nerwicę lękową cierpię od 5 roku zycia… dzis mam 21 lat i udalo mi się ja ujarzmić. gdyby ktoś chciAł porozmawiać gg- 44448757

  9. Magda pisze:

    Ilona brzmi podejrzanie. Każdego pyta o maila i chce zadać pytania o ich lęki. Dlaczego? Strasznie dziwnie brzmią jej wpisy…

  10. yuli pisze:

    Wiatm, od kipku lat co zime wracaja mi napady. Nie bede siw rozpisywac ale meczy mnie jedno wiec zapytam. Czy ktos ma objawy podobne do moich?

    bol glowy – dziwny ucisk jakby dretwienie
    bol ucha uczucie wody czy zatkania
    zacisk w gardle
    Drganie ciala
    Dretwienie nog
    + uczucie smierci, bezradnosci

    raczej nie czuje bolow serca ale zdaje sie bic szybciej.
    Pozdrawiam,
    yuli

    • luna pisze:

      yuli mam podobne objawy.Mecze sie brakuje mi sil do wszystkiego.Opadaja mi rece.W Gardle kluska trzesa mi sie rece.Boli glowa Serce mi wali rosnie cisnienie serce wali do tego stopnia iz kiedys w pogotowiu [a jestem tam czestym gosciem] prawie dostalam zawalu.Boje sie ze zaraz umre.Boje sie byc sama w domu.Mam potworne leki’

    • Ewa pisze:

      wiem czym piszesz….mamdokladnie to samo i uwierz mi ze za kazdym razem mysle ze zwariuje zaraz.dretwienie ust,nawet nosa tez mam i jezyka

  11. paulina pisze:

    Nerwicy nie da sie wyleczyc jedynie zaleczyc choruje na nia od 23 lat i zadne srodki mi nie pomogly

  12. paulina pisze:

    Jedynie co to gdy mamy napad nerwicy to zajac sie czyms innym czymkolwiek byle nie myslec o tym

  13. Dariusz Kowalski pisze:

    witam cierpie na to samo ale daje sobie rade staram sie nie myslec o zlych rzeczach i chodze do pracy nie ukrywam ze mam lenki wlasnie pomaga mi to staram sie myslec o czyms innym szukam sobie zajencia pomaga mi chodzenie jak czuje ze cos jest nie tak staram sie nie myslec i muwie sobie ze to tylko wirus w mojej glowie ktury trzeba zwalczyc dobrym mysleniem muzg dziala jak komputer pozytywne muslenie to jest lek na wszystko bralem silne leki gorzej sie czylem ale postanowilem ze zwalcze to cienszka praca wychodzeniem z domu chodzeniem do pracy normalne zajencia takie jak przed nerwica poprostu trzeba zyc polecam jakies smeranie po plecach przed snem jak macie kogos bliskiego rozmowe z kolego ktury rozumie twoje obawy i lenki i powie ci ze nic ci niejest wierzcie lub nie mialem silne ataki jakies rok niebylem wstanie normalnie zyc ale teraz jest lepiej i czasem biore lek jak czuje ze slabiej sie czuje psychicznie i nie biore lekuw raz moze dwa razy w tyg czasem bralem po 1,4 tabletki rano wieczorem przed snem ale nigdy calej prubujcie sami to wyzucic z siebie mi sie udaje i wiem ze wam sie taerz uda czuje czasem kucia w sercu ale sie tym nie przejmuje czasem mam oddech nie ruwny to zaczynam sobie chodzic biore telefon i dzwonie do kogos zeby oszukac umysl i zapominam otym co bylo i przechodzi i tak staram sie oszukac umysl i przyzwyczajam go do dobrego myslenia nawet jak wam cos sie niechce zrobic zrubcie to wstan i nie buj sie wlasnego zycia bo zycie to ty i to ty jestes wladca wlasnego umyslu i ty musisz go przechytrzyc a mi to sie udaje i czuje sie lepiej uwierzcie w siebie i dzialejcie bo jestescie potrzebni pozdrawiam

  14. gosia pisze:

    Witam man na imie Gosia od jakiegos czasu cierpie na nerwice lekowa ataki man prawie codziennie scisk w gardle kolatanie serca strach w zoladku trzwsace konczyny masakra boje sie wyjsc z domu man wrazenie ze umieram. Co robic :(

    • dan20 pisze:

      Czesc. Mam tak samo jak Ty, na dodatek boli mnie czesto serce, choc je badalem i jest zdrowe. Staraj sie nie siedziec sama w domu.

      • Ewa pisze:

        dan20 serce nie boli.to nerwica miesnia sercowego zwane nerwobolami.ja wlasnie to przechodze…chodze z bolem juz 5 dzien..badania mam rewelacyjne a myslalam ze umieram albo ze przechodze zawal.

    • Ewa pisze:

      ludzie z nerwica lekowa zawsze boja sie ze umieraja lub zaraz zwariuja…to sa podstawowe obiawy tez choroby.wiem co czujesz.ludzie z nerwica sa zdrowi jak konie :) nic ci sie nie stanie.idz do psychiatry pomoze

  15. dan20 pisze:

    Ja rowniez mam nerwice lekowa. Psychiatra przepisal mi PROPRANOLOL WZF. ESCITAOPRAM ACTAVIS I ALPROX. Czy ktos z was brak podobne leki i czy i po jakim czasi Wam pomogly ?

  16. magda pisze:

    witam.moja nerwica lękowa trwa 3 lata. był okres kiedy już odpuściła ale znów wróciła.teraz trochę inaczej się objawia tj. tzw. klucha w gardle, problemy z oddychaniem, lęk przed śmiercią. jak słyszę w pracy od koleżanek że ktoś umarł bądz dostał udaru itp. zaczyna się problem z oddychaniem, drętwieją mi ręce.biorę hydroksizine oraz alprox zamiennik xanaxu. jak miałam pierwszy atak lęku pojechałam do psychiatry bo bałam kłaść się spać,że rano już nie wstanę bądź w trakcie snu będę lunatykować wezmę nóż i zabije kogoś z domowników. noże w kuchni mnie drażniły jak je widziałam zaraz płakałam i musiałam się przytulić do męża. teraz jest inaczej. boję się śmierci i tego że coś mi się stanie.chodziłam do psychologa ale to było tylko zdzieranie kasy. z czasem zauważyłam, że jak wypiję z dwie setki to jestem rozluźniona ale jak mnie „puszcza” to wtedy jest jazda. muszę wziąść podwójną dawkę leku. nie wiem czy z tego można się wyleczyć.nawet nie mam pojęcia z czego to się wzięło. mam 26 lat, wspaniałego męża oraz synka, dobrze płatną pracę i własny dom. i gdzie jest przyczyna tego lęku?nie mam pojęcia.

    • kaska pisze:

      Dopiero zaczelam tu czytac dzis, mialam piefzenie w klatce,moj lek podobny do Twojego. Wlasciwie to zaczelo sie to na dobre 3 lata temu po poronieniu pierwszej ciazy. Najpierw zaczely sie dziwne sny, zwiazane z zabiegiem-musieli mnie lyzeczkowac. Sny, ze probuja mnie usypiac do zabiegu, nakladaja mi maseczke( w rzeczywistosci tak nie bylo), budzilam sie, bo jakbym tchu nie mogla zlapac, potem juz snow nie bylo ale w momencie zasypiania tez jakby lek przed ytrata tchu. Pojawiaja sie kolatania sefca, klucie w klatce piersiowej, bol lub pieczenie, bol w mostku. Ostatnio zauwazylam, ze czasami pomaga mi eypicie zimnej wody. W trakcie ataku zaczynaja mi tez rece sie trzasc. Moja obsesja sa tez zy, tzn ze dostane zatoru, np slysze ze ktos poszedl do lazienki pod prysznic i a to zawal a to zator i panicznie boje sie lazienki, kapie sie tylko przy otwartych drzwiach jak maz w domu.

    • Beata pisze:

      Witaj sama choruje na nerwicę lękową od 7 lat raz jest lepiej raz gorzej niestety ona wraca jak bumerang z powrotem ja stosuje takie metody że albo szukam problemu albo mówię sobie że wszystko mam gdzieś czasami pomaga biore elice teraz i na noc czasami hydroksyzyne czasami mam wrażenie że rana nie dożyje ,jak chcesz wiedzieć więcej albo popisać napisz mój email to b.jasinska80@wp.pl

    • Ewa pisze:

      nerwica atakuje wlasnie wtedy gdy masz stabilizacje w zyciu…ona wtedy dopada najbardziej.wiemo czym piszesz,mam to samo…udaj sie do psychiatry i uwierz mi ze pomoze.nie odwlekaj tego bo choroba sie poglebi i bedzie jeszcze gorzej.

    • pixe pisze:

      da sie wyjsc;) ja jestem tego przykladem a byla tragedia

    • mery pisze:

      mam to samo najgorsze są te myśli, że mogłabym skrzywdzić kogoś z bliskich :( jak jest lepiej to mam żal do siebie, że mogłam tak pomyśleć, że skrzywdze kogoś :( i tak w kółko :(

    • Bartek pisze:

      Ja myślałem, że też choruję od 3 lat na nerwicę. ale po terapii grupowej i indywidualnej początki nerwicy sięgają wczesnego dzieciństwa. Mam 37 lat, więc 32 lata na pewno. przymus liczenia, chodzenie co 2 chodnik, sprawdzanie co chwila, czy gaz lub woda zakręcona. Pomyśl, czy też tak nie miałaś? Ja myślałem, że miałem „normalną” rodzinę. Dziś wiem, że nie. Ojciec pił, bił, ciągłe awantury… Wyparłem to, ale nerwica wróciła. I wiem, że tak naprawdę to trzeba nauczyć się z nią żyć.

      • magda pisze:

        to jest prawda. byłam u psychiatry i stwierdził że mam DDA – dorosłe dziecko alkoholika. teraz zapisałam się na terapię.

    • Bartek pisze:

      A z nożami i ostrymi narzędziami też tak miałem. Na terapii znalazłem przyczynę. Podczas awantur ojciec łapał za noże/ nożyczki i wymachiwał, że sobie lub komuś coś zrobi. Jako kilkulatek chowałem noże po kątach, jak tylko „tatuś” przychodził pijany. To zostaje, ja znalazłem przyczynę i teraz już nie boję się noży.

  17. Ola pisze:

    Witam, ja od roku borykam się z tą chorobą. są takie dni, że totalnie nie mogę sobie poradzić. Na początku byla ona dosc łagodna, potem coraz gorzej. Dostałam lek cit**, ale czułam sie tragicznie po nim, wiec go odstawilam. Teraz biore neoper***- ziołowy lek od czasu do czasu, ale nerwica jak nie mija, tak nie mija. Codziennie praktycznie atakuje mnie, straszne zawroty głowy, az mdleje, duszności, suchość w gardle, jakieś dziwne strzelanie w gardle, bóle na wysokości mostka, kłucie pod lewym żebrem, czasem pod prawym, bóle promieniujące do kręgosłupa, łopatek, zatykanie nosa, tak jakbym chwilami nie mogła oddychać. Nie lubię sama wychodzic, bo boje sie, ze mi sie cos stanie. Caly czas podwyzszone tetno, co jakis czas pocenie rak, na przemian goraco i zimno, czasem czerwone plamy na rekach. Mam juz tego dosc i nei wiem co robic, zeby zyc normalnie. Bardzo mi to utrudnia funkcjonowanie. Mam 22 lata i zamiast cieszyc sie zyciem to jestem jak wrak.

  18. Ewa pisze:

    czesc…jestem Ewa,choruje na nerwice lekową i przez to dorobilam sie nerwicy miesnia sercowego..walcze z nerwica cale zycie,choc nie ujawniala sie az tak bardzo…wieksza uwage poswiecam temu od roku.mobing w pracy i sie zaczelo…nesamowite leki,poczucie niepokoju,strachu i napady paniki.wizyta u psychiatry,zalecil afobam,citabax-pomoglo na tyle ze odstawilam leki.po prawie roku choroba powrocila z podwojna sila..mija 2 miesiac meczarni,raz dobrze raz fatalnie.powrocily lęki…czasem mysle ze gdyby nie moje dziecko to bym zwariowala,choc i tak mam uczucie z za chwile wyladuje w psychiatryku.brak ochoty do zycia a kazdy dzien z sekundy na sekunde to ogromna walka z sama soba…pozdrawiam was serdecznie i prosze o wsparcie slowem-to sila.

  19. Iwa pisze:

    czytam wasze wypowiedzi i jest mi lepiej…na tyle ze nie wzielam tabletki na uspokojenie a wlasnie tak zaczynam kazdy dzien…wiem ze nie jestem z tym sama,wieksosc ludzi z tym walczy,nie tylko ja.zycze wam i kazdem z osobna sily.

  20. maras pisze:

    Łukasz pramolan jest za słabym lekiem przy zespole lęku napadowego

  21. Szymon pisze:

    Zcaeło sie rok temu wkrecalem sobie ze mam raka zoładka a w rzeczywistosci nic mi nie bylo , pozniej byl guz mozgu a jak sie okazalo zatoki, a najgorsze zaczelo sie poł raku temu zaczelem miec rozne leki przyspieszalo mi serce kreciolo mi sie w glowie i znów zycie bez sensu bo myslałem ze zejde na serce bo jestem chory , teraz od miesiaca mysle ze mam znowu guza mózgu bóle głowy kregosłupa mety przed oczami i nie mam komlpletnie sily zcały czas mysle ze zaraz umre w nocy nie moge zasypiac , cialo mi sie trzesie, nie mam juz siely to mnie wykonczy chyba trzeba bedzie wybrac jakis dobre drzewo bo nie da sie z tym zyc :(

    • tina pisze:

      Czesc
      Slu
      Chaj Szymon ja mam to samo w jeden dzien ubzduram sobie ze mam raka pluc a w drugi ze mam raka gardla

      • Kasia pisze:

        ja mam to samo:(

      • Ania pisze:

        hej najlepsza psychoterapia to miec kogos bliskiego kolege kolezanke ktora ma to samo ja jestem ze Starogardu Gdanskiego jestem na naszej klasie Anna Donagalska mam wpisane Grudziadz Hamburg Starogard Gdanski czekam kochani na zaproszenia milo bedzie sie spotkac z kims kto cie rozumnie pozdrawiam a i na fb tez jestem podam jeszcze meila Danna839@wp.pl

    • goro pisze:

      Nie myśl o żadnym drzewie Szymon! Wiem, że to ciężkie, ale postaraj się jakoś dać sobie samemu pomóc. Nawet tu na tym forum, w tych komentarzach, jest sporo cennych rad od różnych osób. Wszyscy dzielą się swoimi doświadczeniami, każdy pomaga jak może i na ile może pomóc, także pomóżmy sobie wszyscy nawzajem, Ja na przykład zamierzam przeczytać książkę, którą jedna z dziewczyn powyżej poleciła, ktoś inny mówi o lekach, jeszcze ktoś inny o metodach oddychania itd itd… Trzeba próbować i walczyć o swoje życie i zdrowie. Trzymaj się Szymon!!!

  22. Raf pisze:

    Witam Was.
    Cierpię na tę przypadłosć ponad 5 lat. Zmiana lekarzy, zmiana lekarstw nic nie daje. Same skutki uboczne. Wg lekarzy jestem lekooporny, nie wiem czy to dobre czy złe. Jestem teraz od ponad miesiąca bez tabletek i czuję nawrót dolegliwości. Lęk wolnopłynący, przeradzający się w atak PANIKI-nikomu tego nie życzę. Ogólnie złe samopoczucie, wrażenie że ja to nie ja. Wszystko przelatuje koło mnie a ja tylko mogę na to patrzeć. Nie mam emocji, brak uśmiechu, płaczu. Czuje się okropnie

  23. Paula pisze:

    …a ja nie wierze w swoja nerwice. Od lat neurolodzy stawiaja mi taka diagnoze, bo w badaniach nic nie wychodzi, a ja czuje sie zle lub tragicznie, zwlaszcza latem. Rozmawialam z paroma psychologami, proponuja mi terapie psychodynamiczna. Dla mnie to sa farmazony. Fakt, kiedys nnie radzilam sobie z zyciem, czulam sie niakceptowana smutna, ale zwyczajnie z tym skonczylam. Ktos teraz powie, ze ja glosze farmazony:) Zrobilam sobie w pewnym momencie rozrachunek, dlaczego moje zycie jest takie do d.py. Doszlam do wniosku, ze sama siebie nakrecam zlymi emocjami, trawie wciaz to co juz bylo podsysajac swoj gniew i zal. Postanowilam skonczyc z ganianiem za przeszloscia. Polegalo to na tym, ze zakazywalam sobie myslenia o tym, co mnie tak trulo, niezaleznie co to bylo. Karalam nawet sama siebie, gdy bylam niezadowolona z przestrzegania zakazow;) Na dodatek doszlam do wniosku, ze posiadam pare cech charakteru, ktore madrze by bylo zminimalzowac, bedzie mi wtedy latwiej zyc, czyli zbyt duza wrazliwosc, zbyt duza romantycznosc, naiwnosc (czyt. wiara w ludzi), niesmialosc, i inne. Doszlam w pewnym momencie do stanu, w ktorym uwazam, ze czlowiek (jako byt/dusza) sam jest w stanie kierowac wlasna psychika, czyli zmuszac sie sila woli do myslenia o czyms/nie myslenia, zmusic do zaprzstania zachowan, ktore towrzyszyly mi cale zycie, zmusisc sie do przyjecia nowego swiatopogladu. Dziala to sprawnie od ponad 5 lat, zle mysli nie wracaja, nie mam i nigdy nie mialam zadnych lekow. Mam fantastycznego narzeczonego, lubie sama siebie. Uwazam, ze znalazlam fantastyczne polaczenie tego, co chce z tym co w zyciu musze.
    Bardzo zle sie jednak czuje na ciele. Byc moze rzeczywiscie jest tu jakis gleboko zakopany stan emocjonalny, do ktorego nie moge sie dokopac, zwiazany ztym, ze przez wiele lat nie chcialam zyc. Niemyslalam o samobojstwie, ale nie chcialam zyc. Modlilam sie do Boga by mnie zabral. W pewnym momencie zrezygnowalam i po prostu bylam, pozniej przyszedl czas na zmiany. Tamto jest juz dawno za mna. Pytanie czy to rzeczywiscie przeszlosc, przed ktora tak skrupulatnie staram sie uciekac, czy rzeczywiscie jakas choroba neuro? Psychologowie wymagja bym im wciaz opowiadala o tym co bylo, ale ja nie chce. Nie przynosi mi to zadnej ulgi, robie sie tylko smutna i zle odczucia wracaja. Nie uwazam to za terapie dla mnie. Zbyt dlugo uczylam sie wybaczyc, zrozumiec i zyc dalej. Zaznacze, ze nie spotkaly mnie zadne tragedie zyciowe, nie zaznalam zadnej patologii, nikt mnie nie wykorzystywal, itd. Byl to bardziej problem z odlaezieniem sie w swiecie, a ja wszystko przezywalam kilka razy bardziej niz nakazywal to zdrowy rozsadek.
    Problem polega u mnie na tym, ze jestem wciaz wyczerpana, czasem zasypiam na stojaco. Bardzo kreci mi sie w glowie ( czasem mna rzuca gdy chodze, sciaga mnie na ktoras strone), odczuwam dotkliwy bol rak w trakcie wykonywania zwyklych czynnosci, bol nog w trakcie chodzenia. Po jakimkolwiek wysilku nie moge oddychac, latem nie moge oddychac prawie caly czas. Po kilku latach takiego stanu zaczelam szukac co to moze byc. Obstawialam, ze to miastenia, ale zrobilam badania krwi i nie mam przeciwcial. Nie kazdy chory je ma, ale nikt mi nie chce robic podstawowych badan bo po kilku godzinach siedzenia w poczekalni neuro, potrafie utrzymac pare sekund nogi w powietrzu (gdybym byla chora niby bym nie dala rady). szkoda tylko, ze lekarze najpierw nie kaza mi pochodzic chwile;)
    Na co dzien stosuje smiechoterapie;) troche pomaga. Ja (jako byt) jestem osoba wesola, szczesliwa. Moje cialo jednak wskazuje cos innego. Przez stan mojego zdrowia nie nadzam jednak za zyciem, niezaleznie jak sie staram. Chwilami mam wszystkiego dosc, jestem zmeczona nieustannym bole ciala i brakiem zrozumienia.
    Dlaczego steptycznie podchodze do diagnozy : nerwica? Od urodzenia cierpie na jaskre. Cale zycie straszliwie bolala mnie glowa. U ilu lekarzy ja bylam. Bol narastal z wiekiem. Gdy mowilam, ze widze podwojnie albo raz cos jest, za chwile nie, ze widze jak bym miala spora warstwe wody w oczach. Probowano mnie przekonac, ze to efekt zaburzen emocjonalnych. Odkad stosuje krople na jaskre, bol glowy znacznie ustapil. Szkoda, ze tyle lat zmarnowalam na sluchanie lekarzy, bo gdybym sie sama za siebie wziela wczesniej, moze nnie mialabym az tak zaawansowanej choroby. W jednym z oczu mam prawie 60% ubytku pola widzenia, nie widze w polmroku, zanika mi widzenie obwodowe. Czasem mam wrazenie, ze nie widze w 3D. Ciezko mi jest i tym razem uwierzyc, ze mam nerwice.

  24. Karolina pisze:

    Dowiedziałam się wczoraj od lekarza że choruje na nerwicę lękową, dostałam afobam oraz escitil (chyba). Nerwica mnie wykańcza.. mam 19 lat a boję się wyjść z domu, boję się tak naprawdę wszystkiego i w ogóle nad tym nie panuje, wiem że bardzo ważne jest pozytywne myślenie aczkolwiek naczytałam się właśnie że ludzie leczą się latami i to mnie wystraszyło ponieważ nie wyobrażam sobie życia w takim stanie. Trudno chodzi mi się do szkoły a co będzie później kiedy przyjdzie praca?.. Nie znam nikogo kto miałby nerwicę więc w sumie nie mam z kim o tym porozmawiać.. Ze strachu ciągle mi nie dobrze, robi mi się słabo, sylwester nawet przez to spędziłam w szpitalu ponieważ był to najgorszy moment, bóle głowy, wymioty, skoki ciśnienia wszystko naraz !! Mam nadzieję że skoro innym się udaje to i ja dam sobie z tym radę, trzymajcie za mnie kciuki !! :)

    • Iwa pisze:

      karolina lek afobam jest dobrym lekiem szybko dzialajacym ale uzaleznia po 2 tygodniach.bralam to,teraz jestem na citabaxie-czuje sie lepiej.nerwica to ciezka choroba,uspokoj nerwy i myslenie-bedzie lepiej

    • Jola pisze:

      Cześć Karolina choruję na to długo. Do tej pory radziłam sobie sama ale już chyba brak mi sił i nareszcie udałam się do psychiatry. Dałam sobie za zadanie wyleczyć się tak, żeby chciało mi się żyć. Dostałam leki i zapisałam się na terapię u psychologa. Zaczęłam czytać książki o pozytywnym myśleniu i z całą pewnością, one pomagają.

    • pełna nadziei pisze:

      Cześć, życzę wszystkim powrotu do zdrowia. Wiele lat męczyłam się tak jak Wy. Psychiatra, psycholog leki. Zmieniłam otoczenie, wyjechałam daleko od rodziny. Zaczęłam nowe życie. Czasem jest lepiej, czasem gorzej staram się aby dawne lęki nie wróciły choć jest ciężko. Najważniejsze w tym wszystkim jest, aby poznać źródło problemu i starać się oswoić lęki. Czasem trzeba być twardym i zostawić przeszłość. Wybaczyć innym i sobie. Może to truizmy ale mi pomagają żyć. Życie jest jednak przewrotne, mój Partner ma wszelkie objawy nerwicy lękowej … Dziś podjęliśmy decyzję, szukamy pomocy u lekarza. Mam nadzieję, że uda Mu się. Jemu i Nam wszystkim. Pozdrawiam serdecznie.

  25. Daniel pisze:

    Witam jakoś rok temu miałem wszystkie te objawy później z 5 miesięcy dobrze i znowu gorzej najgorsze te ataki jak chce sie dzwonić do szpitala

  26. Zuz pisze:

    Witam wszystkich na zaburzenia lękwow depresyjne cierpie od dwoch lat i mam tyle objawow ze po prostu mozna by wymieniac , i choc wkladam duzo pracy w swoj stan staram sie pozytywna to czasami jedna chwila wszystko burzy , trudno z tym życ
    Jakie macie sposoby na odnalezienie spokoju duszy i ciała ??? :(

  27. katrin pisze:

    a czytaliSCie Potęge podświadomośći?? tez dobra książeczka.Jesli chodzi o te oddychanie to da rade o tym zapomniec ja tak miałam i juz z rok czasu tego nie mam, teraz mam jakis głupi znowy lęk i najgorsze jest to nakręcanie sie :/

  28. katrin pisze:

    Jak sobie radzicie z tym żeby sie nie nakrecać, żeby to zbagatelizowac?

  29. Dominika pisze:

    Witam
    Wczoraj w nocy miałam problemy z zaśnięciem, kołatanie i jakby stawanie serca, trudno mi było złapać oddech, takie mrowienie w okolicy serca. Budziłam się kilka razy w nocy i czułam jakby mi serce stanęło. Do tego ciepło w klatce. Czy to może być nerwica ? Dodam, że biorę Euthyrox, w objawach niepożądanych są wymienione takie rzeczy , ale lekarka mi powiedziała, że jak TSH było ok to nie od leku. Rodzinna przepisała mi Propranolol i Hydroxyzynę, ale pomaga na chwilę.

    • Anna pisze:

      hej Dominika,tak to na pewno jest nerwica lekowa choruje na to od 9 latb i do tej pory mam te objawy ktore ty opisujesz,nie codziennie ale mam ,to zalezy chyba od dnia i od samopoczucia.moje mysli wlasnie najbarziej skupiaja sie na sercu,miewam nawet cos takiego jak by mi sie serce potknelo tak jak by na chwile zgubilo swuj rytm straszne uczucie potegujaca strach i troskie o wlasne zycie,jesli mialabys jakiekolwiek pytania to podaje meila Danna839@wp.pl wiem ze nerwica jest paskudna mialam juz jej wszystkie objawy duuuzo bym mogla napisac na temat pozdrawiam was nerwuski ja wlasnie mialam wczoraj atak ale sie tym nie przejmuje i zyje dalej chociaz czasem jest naprawde ciezko

  30. aa. pisze:

    witam, mam 17 lat i od 3 miesięcy cierpię na nerwicę lękową. Kiedy zaczełam mieć piersze objawy nie wiedziałam co sie ze mną dzieje.. Na początku nie chciałam nikomu o tym mówić, tłumaczyłam sobie, że to przejdzie.. lecz nie przechodziło.. dopiero 7 kwietnia miałąm pierwszą wizytę u psychiatry, który stwierdził mi właśnie nerwicę lekową, przepisał mi propanolol oraz elicea 5mg. Mimo, że minęło tyle czasu odkąd biorę te tabletki to nie czuje poprawy. Wciąż czuje się otępiałą oraz nie mam poczucia rzeczywistośći, nic nie pamiętam, jakby dane momenty z mojego życia w ogóle się nie zdarzyły. Proszę o odpowiedz oraz o pomoc, boję się, że sobie z tym nie poradzę..

  31. Angelka pisze:

    Witam , po przeczytaniu Waszych komentarzy doszlam do wniosku ze chyba tez mam nerwice lekowa. Zaczelo sie to 3 lata temu jak wrocilam na stale do Polski. A przyczyny nie znam bo do tamtego czasu nie mialam wogole zadnych konkretnych problemow zyciowych. Pierwszego takiego ataku dostalam latem, siedzialam sobie spokojnie na balkonie i poczulam sie slabo, od razu naszly mnie straszne mysli ze zaraz padne, umre ;o dobrze ze babcia byla niedaleko. Teraz jestem mama poltorarocznej corki, mam 23 lata, mieszkamy razem z partnerem na stancji. Prawie codziennie mam scisk w gardle, przyspieszone bicie serca, czasem klucie, miewam mysli ze zejde na zawal czy cos. Pocą mi sie dlonie, dtretwieja, pilam ciagle krople walerianowe ale juz przestalam bo ciagle mi zoladek bolal;/ Koszmar!!! Pare razy prosilam partnera zeby zadzwonil na pogotowie ale jeszcze ani razu nie bylam ani na pogotowiu ani u zadnego psychoterapeuty. Zawsze jak ide do supermarketu to juz zle zaczynam sie czuc , robi mi sie duszno , mysle ze zaraz zemdleje itp , suchosc w gardle , pic sie chce …nogi z waty . ciezko mi z tym zyc :(( a tak bardzo chcialabym byc szczesliwa bo mam wspaniala corke a ta choroba mnie wykancza, nie mam sily nic robic , czasem leze jak ten wrak … Najlepszym rozwiazaniem bedzie isc do psychiatry ale boje sie rowniez ze mi nie pomoze…

  32. Barbara pisze:

    Ja od trzech lat choruje na nerwice lękową. Nabawiłam się jej przy małych dzieciach (dwoje z dusznicą krtaniową). W nocy przez ok. 4 lata żyłam w ciągłym napięciu, bo bałam się ataków duszności u dzieci.Kilka razy jechaliśmy na sygnale do szpitala, bo się dusiły. Potem nałożyła się choroba nowotworowa mojej mamy, która zmarła po 3 miesiącach pod moją opieką. Koszmar. Po jej śmierci przez poł roku było spokojnie, a potem się zaczęło…Wszystkie objawy nerwicy, ale najgorsze były duszności w okolicy szyi, która robiła się sztywna jak kamien, a jakby mi ktoś pętlę zaciskał na szyi. Wiem, że jest to efekt zostania „na siłe” w domu przy dzieciach, rezygnacja z siebie, a jestem osoba wysoko wykształconą. Od dwóch lat chodzę na psychoterapię, bardzo mi pomogła. I jestem na lekach, które tłumią objawy lękowe.(w nocy nie mogłam spać, bo wydawało mi się, że umrę). Teraz czuję się dużo lepiej. Nie mam już objawów lekowych, jedynie pozostały duszności w klatce piersiowej, które trwają ok. 15 minut, ale je lekceważę i się nie przejmuję i wtedy mijają.Był czas gorszy, także skoro tamten czas przeżyłam, to teraz może być już tylko lepiej. Mam znakomitą panią psychiatrę, która bardzo mi pomaga. No i nieocenioną psychoterapeutkę, która pomaga mi cały czas „polepszyć” moją codzienność. I to pomogło!!! Teraz czuję się już prawie zdrowa, staram się dużo relaksować, pracuję w domu, a praca jest moją pasją. Lecz wszystko jest również zasługa mojego meza, który jest cudowny, dba o mój wypoczynek, o to zebym się nie przemęczala. Zatrudnilismy nianie do pomocy przy dzieciach, pania do sprzątania. Jest mi dużo łatwiej na co dzien. Mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z życia, a tego stwierdzenia ta choroba się boi najbardziej…Polecam zakupienie książek o tematyce behawioralno-poznawczej i trzymam za was kciuki.

  33. aaaaaa pisze:

    polecam kwetaplex i parogen naprawde działa

  34. M_ola pisze:

    Hej, mam na imie Ola mam 21 lat – mam okropny problem ze soba ktory niszczy mi zycie. Mam problem z emocjami ze zloscia ze strachem… Tlamsze w sobie wszystkie te emocje a potem wybucham. Od kilku tygodni m napadu lekowe – z realnego punktu widzenia denerwuje sie o byle co – o uczelnie, ze cos pojdzie nie tak, o prace, o klotnie z chlopakiem cholera normalny czlowiek by wyluzowal ja nie potrafie… Mam dusznosci, kolatanie serca, mdlosci – to strasznie – wyladowalam nawet w szpitalu bo myslalam ze schodze na zawal. Lekarz kazal mi sie popukac po glowie – oczywiscie wszystkie wyniki badan lacznie z przeswietleniem klatki piersiowej i ekg sa znakomite. W przeciagu ostatnich tygodni przebadalam sie na wszystkie mozliwe sposby. Usg jamy brzusznej, tarczyca, hormony, ginekolog jestem calkowicie zdrowa- ciesze sie ale z drugiej strony rycze jak niewiem co bo noe umiem sobie pomoc. Nie spie po nocach tylkp mysle. Jesli ktos moze mi pomoc, chociaz by rozmowa jak sobie radzic – blagam o pomoc.
    Pozdrawiam Was !

  35. Anna pisze:

    Chetnie poznam osobe z nerwica lekowa z mojego miasta STAROGARD GDANSKI choruje na to samo mozna mnie poszukac na FB Anna Domagalska mam wpisane Grudziadz i na FB czekam na wiadomosc

  36. Piotrek 88 pisze:

    Czytając wasze komentarze nareszcie chyba dowiedziałem się co jest przyczyną moich objawów. Ja w przeciwieństwie do niektórych osób męczę się z podobnymi objawami od nie całego roku i pierwszy atak jaki miałem skończył się przewiezieniem karetką do szpitala. Pozniej to juz tylko miesiące badań z których nic nie wynika. Zawroty głowy, dolegliwości pokarmowe, problemy z zachowaniem równowagi, oddechem i koncentracją + przynajmniej dwa dni wycięte z życiorysu po każdym ataku. Nie wiem czy doszliście do tego samego wniosku ale ja wiedząc że coś złego w danym momencie dzieje się w moim życiu wiem że maksymalnie za 2-3 dni dostane napadu wszystkich dolegliwości. Poza tym mam wrażenie że same poszukiwanie tego co moze mi byc w internecie prowadzi do poglebienia objawow. Jutro korzystając z porady kilku piszących tu osób wybiorę się do poradni zdrowia psychicznego, choć wiem że zanim tak naprawdę zacznie się terapia będę biedniejszy o jakieś 300 zł to zdaję sobie sprawę że to chyba jedyne rozwiązanie bo leki kompletnie mnie nie przekonują. Pozdrawiam serdecznie wszystkich którzy cierpią na tą przypadłość i życzę wytrwałości.Trzymajcie się!

  37. lena pisze:

    witam !! po 4 latach wyjścia z tej choroby ,która rujnowała mi życie znowu mnie dopadła :( miesiąc temu przeżyłam straszną tragedie :( w dzień pogrzebu zamiast być na nim wyladowałam w szpitalu myslałam że umieram coś strasznego co się w tedy z ciałem działo po wszystkich badaniach i chodzenia od lekarza do lekarza gdzie wyniki są wzorowe to już wiem że to nerwica wróciła i znowu mi zycie marnuje koszmar mam nadzieje że leki pomoga tak jak 4 lata temu pozdrawiam serdecznie i walczcie bo warto tego wam i sobie życzę !!!!

  38. Krzysiek pisze:

    Chcę wam powiedzieć że też mam nerwice lękową, a można powiedzieć że już pomału z tego wychodzę. Zapisałem sie dwa lata temu na terapie poznawczo-bahawioralną na której psycholog nauczył mnie jak na to wszystko „nie reagować” trzeba poznac swoje myśli, przekonania, bo to myśli powodują lęk, trzeba sie dowiedzieć czego tak naprawdę się boję, oswoić się z tym lękiem, być z nim, odczuwać go. Pamiętajcie nasz mózg jest ślepy, jeżeli zareagujemy na lęk awersją to mózg zapamięta ze lęk jest naszym wrogiem… ta psychoterapia jest bardzo trudna, trzeba być bardzo zdeterminowanym by przejść pewną barierę lęku a później będzie już tylko lepiej…

  39. katrina pisze:

    WITAM NERWUSKI :) CZY JEST KTOS, KTO MOZE CHCE POGADAC O TYM NA PRIV I WYMIENIC SIE JAKIMIS RADAMI, JA MAM TO JUZ OPANOWANE I MOGE POWIEDZIEC ZE ZA SOBA. pOZDRAWIAAM CIEPLUTKO :)

  40. JULCIA pisze:

    witajcie :) mam 24 lata i prawda ze nerwica lękowa to jest najgorsze gówno jakie moze byc mnie dopadla po braniu lekow antykoncepcyjnych po odstawieniu ich dopadla mnie nerwica lekarze wszyscy mowio ze jestem zdrowa a ja mialam tako delirke zwano ze balam sie wychodzic z domu z lękami ze zaraz zemdleje albo zaczne panikoac do tej pory tak mam ale jakos jakos dochodze po malu do siebie cieżko czasem jest ze chce sie krzyczec ale nie wolno sie poddawac …to jak my panujemy nad nerwami i lekami jest tylko w naszych rekach mozna sie podladowac lekiem na uspokojenie ale wlasne mozliwosci so lepsze i skuteczniejsze mi bardzo pomogl chlopak chodz czasem juz mnie mial dosc ale dalam rade ze moge jakos wyjsc z domu

  41. Natalia pisze:

    Witam

    Od pewnego czasu tzn. od 3 miesięcy mam wysoki puls, kołacze mi serce i czasem kłuje. Zrobiłam badania ( wyszły bardzo dobrze), biorę Propranolol i niby wszystko jest ok, ale nawet kiedy serce mnie lekko zakłuje, to już się boję, że mam chore serce albo, że umieram. Lekarze wzruszają ramionami i mówią, że udaję. Byłam u kardiologa, badania wyszły idealnie i serce mam zdrowe. Ale pomimo tego, ja czuję, że coś z nim jest nie tak. Bardzo się boję śmierci i kiedy boli mnie serce albo mo kołacze, to mam wrażenie, żę zaraz umrę itp. Takie lęki miewam dosyć często, zazwyczaj wieczorem albo w nocy, bo boję się, że nikt mnie nie uratuje. W dziwń po prostu siadam przed komputerem i zapominam o kołataniu czy kłuciu, zresztą zaraz to przechodzi, a gdy o tym myślę, to ten stan utrzymuje się kilkadziesiąt minut. Staram się nie myśleć o tym w nocy, ale jest to silniejsze ode mnie. Kiedyś próbowałam się czymś zająć, np. oglądać tv, ale i tak czułam lęk, nie mogłam się na niczym skupić. Ja podejrzewam nerwicę, ale nie mówiłam tego moim rodzicom, bo najpierw jedziemy prywatnie do kardiologa, aby się upewnić. Dodam też, że miewałam już wcześniej takie lęki, np. kiedyś bałam się każdego mężczyzny, bo myślałam, że zaraz wyciągnie nóż albo pistolet i mnie zabije, zresztą mam to do dziś, ale potrafię się opanować, bo kiedyś robiło mi się słabo albo zaczynałam uciekać. A jeszcze wcześniej bałam się trucizn, nawet podanie np. płynu do mycia toalet, dawałam mojej mamie z ręczniku, ale i tak potem myłam z 10 razy ręcę.A sprzątanie, to dla mnie była katorga, te detergenty itp. mnie przerażały. Jestem strachliwa, nie ukrywam, boję się prawie wszystkiego, ale chciałabym to zmienić. Myślę, że jak cały czas sobie wmawiam, że mam chore serce, to ono mnie kłuje, kołacze itp. A jak o tym nie myślę, to nic mi się nie dzieje. Teraz staram się nie myśleć o sercu, ale wcześniej nawet zwykłego prysznicu się bałam, bo myślałam, że zemdleje przez serce i w ogóle. Zauważyłam też, że przebywanie z innymi ludźmi, pomaga mi, że tak powiem opanować lęk. Jak np. jestem z przyjaciółmi, którzy o moim problemie nie wiedzą, to zaraz się uspokajam i czuję się szczęścliwa, a jak jestem sama, to wymyślam najczarniejsze scenariusze itp. Boję się samotności, prawie każde wakacje, to dla mnie duża porcja stresu, bo wtedy mniej przebywam z ludźmi i więcej mam napadów lęku. Wstydzę się powiedzieć moim rodzicom, że to chyba nerwica, ale sama nie jestem pewna, kiedy wyniki u kardiologa znowu wyjdą dobrze, będę na 100% pewna, że to ta wstrętna nerwica.I powiem o tym rodzicom i poproszę ich, o wizytę o psychologa, a jak będzie trzeba, nawet u psychiatry. Chcę pokonać tą chorobę, bo przez nią moje życie staję się coraz smutniejsze. Ale jedno jest pewne, dzięki nerwicy, przeżyłam już ,,raka”, ,,zapalenie mięśnia sercowego”, ,,stwardnienie rozsiane” i inne śmiertelne choroby ;) Pozdrawiam wszystkich, którzy zmagają się z tą chorobą :) Powinniśmy trzymać się razem i dzielić się swoimi problemami :)

    • katiusza pisze:

      witaj natalia :) mnie chyba znowu dopadło to dziadostwo. Zupełnie zdrowa nie jestem, bo choruję na małopłytkowość i to dość upierdliwą formę. Co mieśiąc muszę jeździć na onkologię itp,ale z tym nauczyłam się żyć i jakoś funkcjonować. Stany lękowe pojawiły się znowu po tym jak mój kumpel zasugerował,że mogę nie dożyć kolejnych badań…i się zaczeło:((((( już nie daję sobie rady ze sobą,boję się być sama, ogólnie mam wszystkie objawy nerwicy lękowej . Jestem osobą bardzo wrażliwą ostatnio przeżyłam kilka ciężkich sytuacji. Dzisiaj w nocy obudziłam się tak spocona, jakby ktoś wylał na mnie wiadro wody!!!! Co za porażka, nie mogę nawet zabrać się za pisanie pracy magisterskiej, bo zero koncentracji,teraz bede musiała przesuwać termin obrony, nie jestem w stanie robić czegokolwiek, najchętniej leżałabym w łóżku cały dzień. Wiem,że przez moje lęki cierpi mój mąż. Już nie wiem co z tym robić.Chyba faktycznie będę musiała ogarnąć sobie jakąś terapię, albo coś bo na dłuższą metę tak się nie da funkcjonować. Pozdrawiam ciepło.

  42. dan20 pisze:

    Witam was. Miałem z tym spokój jakies 3 miesiace, od kilku dni znowu wróciło. NIe dam rady

    • Kamila pisze:

      Witam Cie.

      Mialam to samo, przez okolo 3 miesiace mialam spokoj, ale z czasem znowu zaczynalam czuc niepokoj, az znowu zaczely sie napady lękow.
      Czasem tez wydaje mi sie, ze nie dam rady.
      Czesto, gdy zle sie czuje wychodze z domu, nawet jak jest pozna noc. Mam wrazenie, ze swieze powietrze i otwarta przestrzen mi pomaga, sproboj. Nawet otwierajac sobie okno pooddychaj swiezym powietrzem. I moze glupio to brzmi, ale tez probuje wszystkiego.

  43. malzyd pisze:

    witajcie,ja choruje od sierpnia zr. Jestem na lekach i juz nie mam ataków ale lęki dosyc czesto mnie dopadają…najgorsze ze nie ma zrozumienia wsrod najblizszych,bo kto nas lepiej zrozumie jak nie chory na tę samą chorobę …pozdrawiam

  44. mała pi pisze:

    Witam,
    mam zaburzenia depresyjno-lękowe od czerwca. Biorę trittico cr czwarty tydzień, od tygodnia zwiększona dawkę, ale lęki siedzą we mnie nadal. Chodzę na terapię, ale mam co do tego mieszane uczucia. Mam pytanie: czy był ktoś z Was może z tym zaburzeniem u homeopaty? Leczyliście się homeopatycznie? Mnie znajomy bardzo poleca, ale mam wątpliwości.
    Pozdrawiam sedecznie :)

  45. waletyna pisze:

    ma ktoś numer do kogoś do kogo mogę zadzwonić w każdej chwili gdy mam napad? jest to pilne bo nie lubię to dusić w sobię : c

  46. fado pisze:

    Może zacznę od tego, że nigdy nie cierpiałam na żadne zaburzenia psychiczne, zawsze wydawało mi się, że jestem jedną z najbardziej normalnych osób w moim otoczeniu, spokojna, stonowana.
    Problem zaczął się od studiów, poszłam na studia, które okazały się zupełnie nie pokrywać z moimi wyobrażeniami i marzeniami, jednym słowem – wielkie rozczarowanie, żadnych znajomych, żadnej pasji, masa nauki, która w ogóle mnie nie interesuje, wręcz przygnębia. Jednak zaciskałam zęby i dawałam sobie radę – do pierwszego ataku.
    Po całym roku studiów, pod koniec sesji dostałam pierwszego ataku. Zupełnie nie wiedziałam, co się dzieje, nigdy nie doświadczyłam czegoś podobnego. Nagłe, bezpodstawne bardzo silne uczucie lęku, panika, silne poczucie odrealnienia, jakbym nie miała kontroli nad własnym umysłem i ciałem – napady zimna, dreszcze, ścisk żołądka, przyspieszone tętno, serce waliło jak młotem, niewyobrażalny strach. Następnego dnia to samo, pomagał mi tylko sen, bo jedyne o czym marzyłam to, żeby nie myśleć, odciąć się od świadomości. Nic się nie zmieniało, do tego doszły wahania nastrojów, histeria, płacz. Nic nie zmieniły dobrze zdane egzaminy i wakacje – perspektywa jakiegokolwiek wyjazdu budzi we mnie lęk. Od kilku tygodni było naprawdę dobrze, naprawdę NORMALNIE, aż do wczoraj, kiedy zasypiając doznałam dwóch ataków, a teraz czuję się po nich skołowana.
    Dodam, że nie biorę żadnych leków.
    Sytuacja trwa tak od czerwca.

  47. smutna pisze:

    leczę sie na nerwice od 10 lat mam napady leku bije mi mocno serce i trzesa mi sie rece boje sie jechac samochodem i innym srodkiem komunikacji bo jak widze wypadek karetke to zaraz mnie bierze napad lek przed ze to moze byc moja rodzina ja zazywam amoproktyline 10 mg i alprogen 0,5 do alprogenu juz sie przyzwyczaiłam i na mnie nie działa a a amoproktylina juz predzej podziwiam ludzi z taka nerwica bo to naprawde jest trudne zycie pozdrawiam i nie dajcie sie

  48. danuta pisze:

    witam nie powinnam tego pisać bo to żadne pocieszenie .męczę się z tym cholerstwem [nerwica lękowa i cała reszta z tm związana] od 30go roku życia a mam obecnie 60 czyli przez 30 lat.na lekach ,pobyty na terapiach , kilku psychologów i dalej się z tym męczę raz jest lepiej raz gorzej ,ale nie pozbyłam się tego cholerstwa .pilnuje mnie jak przyjaciółka czy wierny pies .nie wierze w całkowite wyleczenie.Magda.

  49. karaluch pisze:

    Witam!
    Sama nie wiem kiedy to wszystko się zaczęło.Zapalnikiem stałych objawów była śmierć w rodzinie.Od 6 lat leczę się farmakologicznie lekami z grupy SSRI,a kąkretnie citalopramem.Pomaga,choć poczatek był koszmarny.Wzmożone objawy przez pierwsze 2 tygodnie.Najgorsze jest to,że nikt mi nie wierzy.Komentarze w stylu „przesadzasz ,weż sie w garść „działają na mnie jak płachta na byka.Wszystkim cierpiącym mogę jedynie polecić przeczytanie książki Martina Seligmana „Optymizmu można się nauczyć”.A co do leków bez recepty wszystkie specyfiki z wyciagiem z korzenia rhodiola rosea(poprawa po ok 2-3 tygodniach)Powodzenia :)

  50. aneta pisze:

    Kochani jest nas tak dużo…… 9lat temu zachorowałam na nerwicę lękową i od prawie trzech lat męczę sie ponownie.Dzisiaj dostałam ponownie atak lęku histerii od początku ponownego leczenia. Biorę rexetin i zomiren dlatego nie mogę pojąć dlaczego wróciły te paskudne objawy. Nie wiem co robic,3 dzieci w tym jedno małe 3 latka a mąż w trasie tirem i w razie czego nie mam pomocy. Tak mysle sobie o tych objawach tj.o dusznościach strasznym oblewajacym cale ciało potem o biegunce i roztroju żołądka o dretwieniu karku rak i nóg o mrowieniu lewej strony ciała i nie tylko ,jest tego jeszcze wiele.Czy to na pewno nerwica… Juz nie wiem co mam myśleć. Moim największym pragnieniem jest byc zdrową i szczesliwa osobą i patrzec jak dorastają dzieci a szczegolnie ten maly bo mam 40 lat. Kiedyś chodziłam na terapię ktora mi pomogla ale to wróciło… Czy można z tym zyc??? Pomóżcie mi chociaż dobrym słowem jakąś poradą…juz sama nie wiem….. Chciałabym porozmawiać z kimś kto z tego wyszedł i cieszy sie teraz dobrym samopoczuciem. Zastanawiam sie jeszcze czy zachowanie nastolatków no ogólnie dzieci może przyczynić sie do tych lęków i objawów….. Pozdrawiam Was Nerwuski i nie dawajmy sie temu paskudztwu choc jest ciężko

  51. Bart pisze:

    Cześć, wszystkim.
    Moja” przygoda ” z nerwica zaczeła się w kwietniu tego roku, niedziela sielanka domowa, a ja wstaje z podwyższonym pulsem i poczuciem że zaraz umrę szybko pogotowie po przyjeździe pogotowia wszystko przechodzi, ale w głowie dalej jest lęk i niepokój, idę do kardiologa seria powtarzajacych się badań wykluczaja jakieś problemy z sercem, endokrynolog wkluczył tarczycę, na szczęście mam kochanna żone która odrazu stwierdziła że mam się udać do psychiatry który dał mi dwa leki zanacord gdy napad leku jest silny i podwyższa mi się puls i drugi trzy razydziennie Doxepin teva 10.
    Ale to wszystko jest mało dalej mam napady kłucie w sercu przeradza się w lęk że zaraz umrę, ściśnięte gardło tak jak ktoś by ściskał gardło i dusił.

  52. nonii pisze:

    Witam,

    Tez na to cierpie i jest mi trudno. Ja nie mogę przelykac tak jakbym chciała. Możliwe, ze sa to jakies blokady w psychice. BYlam w Osrodku leczenia nerwic. Tam było ok ale jak wrocilam to tem mój lek powrocil. Staram się ale nie jest latwo.Pozdrawiam.Gdyb ktoś chciał się skontaktować zostawiam e-mail:nonii@poczta.onet.pl Razem jt zawsze raniej

  53. Milena pisze:

    Witam, martwię się o swoją mamę. Od zawsze była osobą raczej zamkniętą w sobie o obniżonej samoocenie. Pochodziła z biednej rodziny, gdzie dziadkowi (ojcu mamy) nieobcy był alkohol. Teraz już dziadkowie nie zyją, ale myślę, że to co narodziło się w mamie w latach dziecięcych, czyli lęk i brak poczucia bezpieczeństwa, pozostało. Teraz widoczne są tego skutki. Mama jest smutna nie potrafi się z niczego w pełni cieszyć, widzi przyszłość w ciemnych barwach, za bardzo liczy się z opnią innych, ejst wycofana w kontaktach społecnzych, szukałam i znalząłam, że to typowe objawy nerwicy lękowej http://www.nerwice.choroby.biz/Nerwica+l%C4%99kowa. Bradzo się o nią martwię. Czy przeszłość ma znaczenie w nerwicy lękowej? Jak jej pomóc? Mama nie chce iść do psychiatry. Bardzo proszę o pomoc

  54. Kamila pisze:

    Witam, cierpie na nerwice lekowa od okolo 10 roku zycia, teraz mam 20 lat. Przez bardzo dlugi czas meczylam sie z objawami tej choroby, bo do lekarza zdecydowalam sie pojsc dopiero majac 19 lat. Przyjmowalam leki przez pol roku i bylo naprawde wszystko w porzadku, po skonczeniu przyjmowania lekow znowu zaczely sie napady m.in dusznosci, dretwienie calego ciala, scisk w klatce piersiowej, klucia w sercu, zawroty glowy, bole brzucha, paraliz rąk. Czasami nie wiem juz co mam robic, jak z tym zyc. Bardzo utrudnia mi to zycie. Nikt z moich znajomych i z rodziny nie rozumie tego jak to jest.
    Pomozcie prosze, bo nie mam w nikim wsparcia.

  55. Martyna pisze:

    ie z osoba chorą na nerwice natręctw i lękową nie mam juz siły życ ,czy ktos może podzielic sie opinią na ten temat jak zmusic albo pomóc osobie chorej na leczenie,wykancza siebie imnie

  56. ja równiez cierpie na nerwice lękowa od 1,5 roku . Jest to straszna dolegliwosc utrudniajaca zycie nie pozwala mi normalnie funkcjonowac u mnie objawia sie ona strachem przed omdleniem w miejscu publicznym a szczegolnie w kosciele szkole . Poczatek tej choroby byl straszny bo nie wiedzialam co mi objawia sie to u mnie problemami z oddychaniem pogorszeniem widzenia wrazliwosc na swiatlo i ciagły strach nie wiadomo przed czym. Nerwica zdominowała moje zycie ja przez nia zrezygnowalam z najwiekszych zyciowych pasji a czasem balam sie nawet wyjsc z domu jak ktos ma podobne objawy prosila bym o jakies rady

  57. Kowalska pisze:

    Witam serdecznie. Jestem jedną z Was. Od 10 lat choruję na nerwicę lękową. Chciałam się podzielić z Wami moimi doświadczeniami z nią.

  58. Kowalska pisze:

    Wiele razy próbowałam logować się do tego rodzaju stron, wchodziłam na różne fora…Chciałabym pogadać z kimś kto ma podobne problemy. Mam 39 lat, męża, córkę i nerwicę, która skutecznie utrudnia mi życie, odbiera radość, której wiem ,że mi nie brakuje. Kocham życie i wiem, że muszę nauczyć się żyć mając te swoje lęki.

    • monika pisze:

      Doskonale wiem jaj możesz się czuć, wiem jak się czują inni tutaj. Sama cierpiałam na nerwicę lękową i to dobrych długich lat. Przechodziłam przez wszystkie możliwe objawy tej choroby. Paniczny lęk rujnował moje życie. Mam wspaniałego męża, który mnie wspierał od początku, choć nie zawsze opowiadałam mu o swoich aktualnych problemach i o walce z tą chorobą. On wstawał w nocy i robił mi herbatę na uspokojenie, melisę, rozmawiał ze mną, a ja spanikowana o mało nie wariowałam.
      Zresztą wiecie wszyscy tutaj jak to jest.
      Chciałabym Wam pomóc.. wskazać drogę do szczęścia. Mnie uratował Jezus. Nawet nie prosiłam Go o pomoc, nie modliłam się do Niego, choć nieraz próbowała, ale kończyło się na tym, że uznawałam, że nie zasługuję na to, żeby Go o cokolwiek prosić. Grzeszyłam w przeszłości i nawet nie widziałam sensu w tym, żeby prosić Go o wybaczenie. Moje życie nie wyglądało najlepiej, prawdę mówiąc to byłam mocno zagubiona i zatracona. Gdy kiedyś zadałam sobie kilka razy pytanie „czy ja wierzę w Boga”? To nie byłam pewna niczego, a już na pewno nie mogłam szczerze całą sobą powiedzieć : TAK, WIERZĘ W BOGA, WIERZĘ W JEGO MIŁOSIERDZIE, WIERZĘ W JEZUSA, W TO, ŻE JEST ON DROGĄ, ŻYCIEM I PRAWDĄ…
      Kochani, i w końcu stało się coś o czym nawet nie śniłam. W nocy z 24-ego na 25-ego grudnia, w święta Bożego Narodzenia, gdy byłam u moich rodziców, obudziłam się w nocy no i znów te lęki.., znów to samo. I wtedy zaczęło się, i wtedy doznałam nawrócenia, po tym jak Chrystus mój Pan mnie uzdrowił.
      Teraz jak to czytacie to będziecie mieć dziwne odczucia, związane z niedowierzaniem, możecie nawet po wszystkim pomyśleć, że bredzę. Prawda jest taka, że nigdy nie czułam się bardziej świadoma niż wtedy. Każda myśl, każde słowo wypowiedziane było od początku do końca. Nie umiem chyba nawet nazwać tego co wtedy czułam. Szczęście rozpierało mnie od środka, czułam jakby moje serce się czymś wypełnia, niesamowite ciepło i przeogromna miłość. Czułam Jezusa całą sobą, czułam Jego bliskość i opiekę. Powiedział mi: „przestań analizować, żyj, oddychaj, nie bój się”.
      Nigdy nie zapomnę tego uczucia. Ten głos, który wychodził jakby z mojego serca. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Urodziłam się na nowo. Oddałam się cała Jezusowi. Przeprosiłam Go za to co było… i powiedziałam Mu, że nauczę się Go kochać, i że nigdy w Niego nie zwątpię. Już zawsze będę przy Nim, a On zawsze będzie ze mną. Uwierzcie mi, że to co Wam teraz opisuję to jeden maleńki promyczek tego co mogłabym Wam przekazać, ale nie wiem czy teraz umiem w tej chwili. Po prostu. Od tamtej pory jestem innym człowiekiem choć nadal zwyczajnym i dość słabym chwilami, ale już nie jestem sama. Czuję się szczęśliwa żyjąc z Jezusem. Moje lęki ustąpiły w zupełności! Codziennie dziękuję Jezusowi za to, że mnie ocalił, na samą myśl o tym jaki jest kochany, napływają mi łzy do oczu.
      Powiem więc tyle jeszcze: „NIE LĘKAJCIE SIĘ, JEZUS JEST Z WAMI, KAŻDEGO DNIA, W KAŻDEJ CHWILI! :)
      Czuję pewien niedosyt w związku z tym co napisała, że moze nie zrozumiecie mnie, że to za mało, więc jeśli ktoś z Was chce ze mną porozmawiać, piszcie na maila: monikazmarzlinska.87@wp.pl
      Może będę mogła Wam jakoś pomóc jeszcze. A teraz kładę się do łóżka obok męża i córeczki, no i jestem w 25 tyg ciąży :)
      Kochani, zwróćcie się do Jezusa- to On jest drogą, życiem i prawdą, On Was Kocha bardzo mocno, poczujcie to.. :)

  59. Celina pisze:

    Nie wiem co napisać.. chyba to ze to kawałek mojego życia. czytałam jakby o sobie,starałam się sama ogarnąć wszystko , ale nie dam dłużej już sama.. zamiast lepiej , jest gorzej.. Czasami mam euforię i chce wszystko zmieniać ,ale częściej czuję lęk przed przyszłością i wszechogarniający smutek.. Mój lekarz ogólny przepisał mi nervomix control bym mogła jakoś przetrwać czas do wizyty psychologa.. powiem wam ze jest odrobinę lepiej.. bynajmniej mogę coś koło siebie zrobić..

  60. Ania pisze:

    Witam
    Na nerwicę lękową choruję od jakiś 5 lat. Jestem prawie cały czas na lekach. Przeszłam psychoterapię i po niej udało mi się odstawić leki. Niestety tylko na 8 miesięcy. Od listopada 2014 znowu biorę Citabax i to w większej dawce niż poprzednio. Boje się iść znowu na terapię bo myślę że znowu będę miała kilka miesięcy spokoju a potem lęki wrócą :(

  61. michał pisze:

    Pierwszy raz jestem na tej stronie. Ja też walczę z tą straszną chorobą od 5 lat i mogę wam polecić tekst – mi osobiście pomógł- nastawił mnie pozytywnie do walki z tym g….em dzięki temu czuje się o wiele lepiej i zapisałem się ma psychoterapie (właśnie jestem po pierwszym spotkaniu)
    może komuś też to pomoże walczyć. pozdrawiam http://www.zaburzeni.pl/reakcja-walcz-badz-uciekaj-czym-jest-lek-i-nerwica-t3102.html

  62. Irena pisze:

    Ciężko walczyć z nerwicą. Coś o tym wiem, bo objawy z dłuższymi lub krótszymi remisjami mam już 30 lat. Być może nie trafiłam na dobrego psychiatrę, czy psychologa, choć trochę ich się w moim życiu przewinęło. Leki czasem pomagają, czasem nie. Na początku pomogło mi Pernazinum – lek neuroleptyczny, po którym jednak później źle się czułam. Potem były benzodiazepiny, pramolan, no i różne leki ziołowe. Wszystko działało krótko, a nerwica po pewnym czasie wracała. Tak niestety jest do dzisiaj. Co mi pomaga? Najlepiej zajęcie się jakimiś czynnościami, rozmowy z przyjaciółmi, spacery, jazda na rowerze, przestawianie myśli na inne tory – chociaż jest to bardzo trudne i czadem brakuje sił, a uporczywe myśli wracają. Bardzo wzmacnia mnie lek bez recepty Vita Buer Lecitinum w drażetkach, jest to soja wzbogacona witaminami. Obecnie jestem w stanie walki z nawrotem tego koszmaru. Walczę. Czasem jednak mam dość tej męki. Pozdrawiam walczących!

  63. Caroline pisze:

    Kochani podziele się swoją historią aby dać wam nadzieję.
    Pierwszy napad nerwicy lękowej miałam w wieku 16 lat
    Moja historia była nie inna niż wasze, głównym czynnikiem był mój chłopak który mieszkał daleko, okazało się że nie był ze mną do końca szczery. Wprost był gnojem który ćpał, kradł, i dillował.
    Chciałam mu pomóc, myślałam że tak powinnam zrobić przez to że nie miał tyle szczęścia w życiu i takiej cudownej rodziny jak ja.. myliłam się, nigdy na mnie nie zasługiwał. Pamiętam pierwszą noc z nerwicą kiedy zaczęłam myśleć o tym że może on mnie zdradza, może coś z nim nie tak.. i nagle uderzenie zimna i ciepła, serce jakby miało się zatrzymać, zaczęło kręcić mi się w głowie i cała zalałam się zimnym potem, nie potrafiłam przestać się trząść. Pobiegłam do rodziców przerażona, pojechaliśmy na pogotowie gdzie lekarka, działała na moją psychikę mówiąc mi że pewnie jestem małą narkomanką itd. ja całkiem wycofana tylko płakałam i pytałam „czemu jest dla mnie pani taka zła?” pierwsze miesiące były okropne, na początku bieg po lekarzach gdzie każdy wspomniał czy to nie nerwica lękowa, gdy trafiłam do psychologa powiedziała „leki” a ja powiedziałam o nie! Dam se z tym sama radę, na początku tylko leżałam w łóżku i płakałam, nie widziałam sensu wstać, gdy jechałam do szkoły miałam milion myśli czy nie umrę? czy mam jakąś ciężką chorobę psychiczną? czy się obudzę? to było nie do wytrzymania.. Dzisiaj mijają dwa lata, poradziłam se z nerwicą dzięki wsparciu ale również dzięki sobie, kochane jeśli macie napad paniki zróbcie tak aby przekonać same siebie że nic się nie stanie, gdy chciałam się zamykać w domu wręcz przeciwnie, wychodziłam i robiłam mnóstwo rzeczy, przyszedł taki dzień po około 3 miesiącach że zapomniałam o chorobie i ona odeszła sama, oczywiście często wracają momenty gdzie znowu „puka” w moje drzwi, tak jak ostatnio kiedy zrobiłam se tatuaż, ból i nie akceptacja tatuażu i swojego ciała przy okazji, 2 razy prawie zemdlałam a potem miałam parę dni nerwobóle w sercu, zaczęłam znowu się nakręcać, do tego okazało się że czynnik mojej choroby wyszedł z więzienia uniewinniony, zaczęłam panikować, aż powiedziałam „DOŚĆ! nie jesteś chora, twój tatuaż jest piękny i dużo dla ciebie znaczy, ten mężczyzna nigdy na Ciebie nie zasługiwał” poszłam na siłownie, zaczęłam znowu wychodzić do ludzi i cieszyć się z życiem, zajmowałam się wszystkim po trochu byleby nie siedzieć i myśleć.
    Dacie se radę jak i ja! żaden problem nie jest wystarczający by usprawiedliwić użalanie się nad swoim życiem! życie jest piękne i ma pełno barw! zaakceptuj nerwice i zaprzyjaźnij się z nią bo możesz nad nią panować, to ty jesteś panem swojego losu, to ty panujesz na tym kto będzie obok Ciebie i czy wygrasz z tym, a wygrasz
    Jeśli któryś/ któraś z was będzie potrzebował/a pomocy piszcie śmiało : CarolineNowicka@wp.pl

Dodaj komentarz